wtorek, 1 września 2026

[Rachunek za] Sierpień 2026

Wydaje mi się że ilość przeczytanych książek nie oddaje w pełni czytelnicze go szału, w jaki popadłam na urlopie a przede wszystkim po powrocie z wyjazdu. Myślę że przyczynił się do tego szereg czynników, od wysypianie do po dobór lektur. Chociaż szaleństwo nieco przycichło pod koniec miesiąca, to mam nadzieję że jednak uda się je utrzymać. Największą zmiana jest walka z moim przyklejeniem się do smartfona. Na wyjazdach i w trakcie pracy zdalnej, a tych było sporo, jest łatwiej. Wróci standardowy tryb pracy to zobaczymy. 


Książki:

Faraon "Już chcesz się kłócić panie Dagon?"/10

W końcu dotarłam i tutaj. W gruncie rzeczy nie wiem, czemu nie przeczytałam tej powieści wcześniej - lubię Prusa, kocham starożytny Egipt. A jednak po "Faraona" sięgnęłam dopiero teraz. 

Powieść jest długa i zastanawiam się do teraz czy za długa, czy jednak nie - wszystkie wątki bowiem zarysowane na początku powieści znajdują swoje konsekwencje w jej drugiej połowie. Prus umiejętnie buduje swojego głównego bohatera, który zaczyna jako dość bezmyślny głupek, naiwny i nieco próżny a kończy... Cóż, pewnie wszyscy wiedzą jak się ta powieść kończy, skoro to (była) lektura i istnieje popularny film na jej podstawie. Niemniej Ramzes niby wie, co się dzieje a jednak pozostaje nieświadomy tego, jak wielkie czycha na niego niebezpieczeństwo. Ta atmosfera bezsilności i osaczenia jest budowana wspaniale i przeciąga książkę z momentami prześmiesznej (jak to u Prusa) to naprawdę dramatycznej i niepokojącej. 

Przeczytane w ramach wyzwania 6 klasyków na 2026 rok. 


Region węża "nostalgia trip"/10

Nie ustajemy w czytaniu "Unii/Sojuszu" - nadeszła pora "Regionu węża". Tę powieść też kiedyś czytałam (ponad dekadę temu) i odkryłam, że... Pamiętam z niej znacznie mniej niż mi się wydawało. Ponieważ posiadam "Region" po polsku - z absolutnie paskudną okładką - zdjęłam go z półki, żeby pokazać koledze, z którym bawimy się w to wyzwanie i tu pierwsze pozytywne zaskoczenie... Otóż "Region" tłumaczył Piotr W. Cholewa. Szok, niedowierzanie. Uznałam że dam szanse tej polskiej wersji, bo staram się ograniczać lektury po angielsku. No i tłumaczenie jest zupełnie ok, a jednocześnie ta "polska" Cherryh odblokowała mi w głowie masę wspomnień. Od lat czytam ją właściwe wyłącznie po angielsku (to brak jej dostępności po polsku w ogole sprawił, że nauczyłam się angielskiego) i jej polski głos jest w mojej głowie mocno związany z liceum i początkiem studiów. Wspaniała nostalgiczna podróż się z tego zrobiła. A przy tym - szał czytelniczy rozkwitł w pełni. Wciągnęła mnie ta książka jak szalona. 

Cherryh udaje się świetnie zbudować kastowe społeczeństwo oraz stojących na jego szczycie contrin - bogatych ponad wszelkie wyobrażenie, nieśmiertelnych, znudzonych, wyniosłych i okrutnych. Świetne jest też to, że choć siedzimy w głowie głównej bohaterki, to do końca nie wiemy, co ona knuje. To w "Regionie" pojawiają się również azi, później stanowiący tak ważny wątek związany z Unią. Funkcjonują tu nieco inaczej niż w "Cyteen" i jestem ciekawa czy Cherryh po prostu zmieniła i dopracowała koncepcję, czy ewolucja azich w Regionie potoczyła się odrębna ścieżką przez wzgląd na izolację. 

No dobrze, ale o czym to w ogóle jest? W odizolowanym od reszty przestrzeni zajętej przez ludzkość Regionie Węża ludzie współpracują z majat - owadzimi kosmitami, którzy produkują klejnoty i rzadkie technologie. Kontaktują się z nimi wybrane rody spośród Contrin - niemal nieśmiertelnych zmodyfikowanych genetycznie rodzin które rządzą Regionem. Jak to wśród ludzi bogatych a przy tym jeszcze długowiecznych - dochodzi do konfliktu, rzezi, politycznych machinacji. Z jeden z rodzin przeżywa tylko jedna piętnastolatka, która postanawia się zemścić. A ponieważ to książka Cherryh to raczej łatwo się domyślić, że jej się to nie uda... 

Powieść była nominowana do Locusa, bohaterów ma fajnych, kosmitów świetnych, napisana jest jak zawsze u tej autorki bardzo dobrze. Jedyne sceny akcji sprawiają wrażenie, jakby ich nie napisano wcale i dostaliśmy zaledwie zarys z notatek. Biorąc pod uwagę niesamowitą, bardzo dynamiczną sekwencje na początku "Hunter of the Worlds" naprawdę nie wiem, co tu się wydarzyło. 

Klimat jest tu zdecydowanie lżejszy niż w "Gasnącym Słońcu". 

Przeczytane w ramach 6 Cherryh na 2026 oraz wielkiego ponownego czytania Unii/Sojuszu. 


Bratnia dusza "to nie ja, to społeczeństwo"/10

Wybrana z listy do przeczytania - na której była od dawna - trochę spontanicznie po zobaczeniu angielskiego tytułu: "At night all blood is black". Dodam tylko dla porządku że to tytuł polski jest zgodny z oryginalnym. 

Powieść jest krótka, czyta się szybko, Bogiem a prawdą, bardzo szybko, bo autor stosuje styl opowiadania rodem z kultury oralnej, więc dużo tu powtórzeń i standaryzowanych fraz (wrogowie z naprzeciwka, bliźniaczo niebieskie oczy, bliższy mi niż brat). Śledzimy losy Senegalczyka walczącego we francuskiej armii w czasie I Wojny Światowej. 

Początek jest niezły, potem robi się naprawdę dobrze - ocieramy się o thriller czy horror - niestety zakończenie to klasyczne deus ex dupa, ale jeszcze bym to jakoś przeżyła, gdybym znowu nie dostała książki, w której usprawiedliwia się ohydne czyny bohatera. 


Książę Józef Poniatowski "Juzef"/10

W te nietypowe dla mnie pod każdym względem rejony zagnała mnie przede wszystkim konieczność - książka wypadła w klubie czytelniczym - oraz odrobina ciekawości. 

Wydaje mi się - na ile jestem w stanie to ocenić, że Skowronek, mimo oczywistej sympatii do swojego bohatera nie stara się go na siłę wybielać, czy pomijać bardziej kontrowersyjne jego cechy, choć niewątpliwie usprawiedliwia albo chociaż wyjaśnia jego motywacje. Rysuje dość pełny obraz osobowości dość interesującej, dość często nieco sprzecznej z perspektywy XXI wieku i pewnych utartych wyobrażeń o tym, jaki powinien być mąż stanu. Z pewnością widać dobrze ewolucję postawy Poniatowskiego, od "Juzefa" do oddanego patrioty. Jak dla mnie widać też wyraźnie przywiązanie do własnej warstwy społecznej, które zdaje się być silniejsze od wszystkich innych lojalności. 

Wkurzała mnie niesamowicie ówczesna sytuacja polityczna, ci okropni ludzie, ich samolubna postawa, ale też kompletna nieodpowiedzialność. Nie lubię tych czasów i nie będę kałamała - nie polubiłam ich. Łatwiej jest patrzeć na czasy dawniejsze, gdzie mamy mniej informacji o ludzkich przywarach (od których przecież nie byli wolni ludzie ani w średniowieczu ani w paleolicie). Podobało mi się za to, jak pełną osobowość swojego bohatera zbudował Skowronek - to jest wielka zaleta dobrych biografii, ich przewaga nad literaturą piękną, że materiał potrafi być wspaniale złożony i niejednoznaczny.



Rumunia

Urlop spędziłam w Rumunii i chciałam tu nawet coś napisać, zaczęłam i wyszło tak chaotycznie, że uznałam, że trzeba jednak zrobić z tego osobny wpis, nad którym bardziej zapanuję (i może wrzucę jakieś zdjęcia). Napiszę więc tylko tyle, że Siedmiogród (ten region odwiedziłam) jest ZAJEBISTY. 










Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia