Kwiecień był miesiącem nadrabiania strat. Intensywnym tak bardzo że sama się zdziwiłam, że to wszystko odbyło się w jednym miesiącu. Mocno nadrobiłam straty w ilości przeczytanych stron (wyszło 1750! wciąż jestem w szoku), spontanicznie przypomniałam sobie "Ruchomy zamek", skończyłam świetne "Gasnące słońce", zapoznałam się z rewelacyjnymi "Grzesznymi chłopcami" (nareszcie dobra książka na kklub PIWu!). Nawet obejrzałam dwa filmy! Pozostaje mieć nadzieję, że ten trend się utrzyma.
Ksiażki
Howl's Moving Castle "Welsh Rugby"/10
Nie wiem, który raz czytałam tę książkę. Chyba czwarty...? Buja za każdym razem. I powtórzę po raz tysięczny: bez znajomości książki oglądanie filmu nie ma sensu. Diana Wynne Jones była osobą obdarzoną niezwykłym talentem do... pewniej sympatycznej ironii. Jej bohaterowie są często w równym stopniu niezwykli i śmieszni, trochę głupkowaci, naiwni, szlachetni, narwani i rozkojarzeni.Pomijając dwa fragmenty, które naprawdę są nieco za bardzo dla dzieci jak na mój starczy gust, jest to świetna książka, od której nie sposób się oderwać za to łatwo popłakać się że śmiechu.
There Is No Antimemetics Division ⬛⬛⬛⬛⬛⬛ /10
Ależ to była dzika jazda. Jak lubicie SCP, to nie muszę pisać nic więcej. Jak nie wiecie co to jest SCP, to chcecie się dowiedzieć. No a "There Is No Antimemetics Division" to właśnie powieść w tej konwencji, że tak powiem, bo pierwotnie pojawiła się na wiki jako odcinkowa seria.
Trudno jest jakoś zarysować o czym jest ta powieść, skoro jest o zapominaniu. I to nie w taki refleksyjny sposób jak "Podziemie pamięci" Ogawy, ale w wariacki sposób gdzieś z pogranicza Lovecrafta i Z Archiwum X.
To ten rodzaj intelektualnej zabawy, gdzie bierzemy jakaś koncepcję z gatunku "co by było gdyby" a potem wyciągamy z niej wnioski aż połamiemy rzeczywistość. I potem idziemy jeszcze kilka kroków dalej.
Świetna rzecz, bardzo polecam.
Faded Sun: Kutath 8,5/10
Nareszcie udało mi się skończyć czytanie trylogii Gasnącego Słońca. Zaczęłam w lutym, jestem zażenowana tym ile to trwało i raczej niewiele zmienia jakie tam klubowe powinności mnie usprawiedliwiają. Z pewnością ten długi czas lektury nie ma nic wspólnego z samym tekstem, który jest wspaniały.Tak jak pierwszy tom skupiał się (zarówno pod względem nastroju jak i fabuły) na desperacji i opuszczeniu Nuina, jak drugi był o opresyjnej samotności Duncana, tak tom trzeci to bardziej konfrontacja oraz tak lubiane przez Cherryh dynamiczne zakończenie. Czego tu nie ma! Zwroty akcji, przeszłość niejednego świata, interpretacje wydarzeń z różnych punktów widzenia, wybuchy, pościgi...
Grzeszni chłopcy "geje tajpeje"/10
To może być największe odkrycie tego roku. I zaskoczenie. Moje dotychczasowe doświadczenia z literaturą chińską nie były dobre, więc obawiałam się straszliwego gówna. A dostałam rewelacyjną powieść. Gorzką, miejscami zabawną, zgrubsza straszną - śledzimy losy grupki młodych homoseksualistów, w większości wyrzuconych z domów, skupionych wokół pewnego parku w Tajpej. Autor odmalowuje nam wspaniałą galerię postaci, od dramatycznych i na poły legendarnych, bo zwyczajnych, żałosnych, czasem upośledzonych umysłowo. Miesza się tu ohydna dorosłość ich życia z tym, że mamy do czynienia z dziećmi. Ci chłopcy pewnego dnia pojadą na rowerach wykąpać się w rzece i zjedzą lody u zaprzyjaźnionego sprzedawcy... Lody za które zapłacą pieniędzmi zarobionymi poprzedniej nocy w dworcowym kiblu. Świetna rzecz, szkoda że to jedyna powieść w dorobku autora.
Audiobooki
Weavers, Scribes, and Kings: A New History of the Ancient Near East 10/10
Amanda H. Podany na podstawie zachowanych tabliczek klinowych oraz badań archeologicznych odmalowuje niezwykle barwny obraz mieszkańców dawnej Mezopotamii. Może sobie na to pozwolić, ponieważ do naszych czasów przetrwały nie tylko dzieła literackie czy dokumenty wagi państwowej ale również osobista korespondencja zwyczajnych ludzi - chociażby despotycznego ojca, który wysyła zirytowane ponaglenia do dorosłego syna prowadzącego odział rodzinnej formy w innym mieście.
To szczegółowa książka popularnonaukowa, dająca dobry, szeroki ogląd sytuacji politycznej i społecznej wielu państw na przestrzeni wielu stuleci, która nieustannie pozostaje blisko swoich bohaterów, czy to pomniejszej szwaczki, czy króla, o którym uczy się w podstawówce każde dziecko.
Wspaniała książka i mam nadzieję, że ktoś wyda ją po polsku.
Angielski audiobook, sprawnie czytany przez autorkę (!) dostępny jest na Storytelu.
Chiny jednego dziecka "800 minus i jego konsekwencje"/10
Prześladują mnie ostatnio te Chiny ;) Reportaż trójki autorów pokazuje zarówno teorię i praktykę polityki jednego dziecka a także jej konsekwencje, wyraźnie widoczne w wielu aspektach życia codziennego mieszkańców Państwa Środka. Totalitarne reżimy mają to do siebie, że mogą przeprowadzać działania na skalę niemożliwą w innych okolicznościach. Czasem to wysłanie człowieka w kosmos. Czasem zawracanie rzek i katastrofy ekologiczne. A czasem kompletne zaburzenie równowagi płci w społeczeństwie, rozregulowanie życia rodzinnego i ekonomii. Co najgorsze - takie zmiany mogą okazać się niemożliwe do cofnięcia. Chiński rząd już wiele lat temu zorientował się że źle się dzieje, ale jego działania są równie oderwane od rzeczywistości jak kiedy politykę jednego dziecka wprowadzano.
Ciekawa lektura, mówi wiele o życiu codziennym we współczesnych Chinach i kulturze chińskiej w ogóle. Polecam.
(audiobook dostępny na Storytelu, książka sama w sobie - wszędzie, dopiero co miała premierę ;))
Filmy
Ruchomy zamek Hauru "nie jestem już piękny, moje życie straciło sens"/10
Odświeżony w ramach filmu miesiąca na klubie książkowym, w środku nocy przed Wielkanocą w trakcie pieczenia chleba. Piszę o tym, bo było coś magicznego w tych okolicznościach. Noc, cisza, swego rodzaju pustka - to mi dało przestrzeń do skupienia się na filmie. A film... zachwyca za każdym razem. Nie wiem nawet ile razy go widziałam. Trzy? Pięć? To jeden z tych przypadków, gdzie wielokrotne powroty tylko dziełu służą, ponieważ można skupiać się na innych jego aspektach. Od kilku moich sensów to jest animacja - trzeci plan, na którym zawsze coś się dzieje. Kwiatki na łące, które wszystkie się ruszają. Piękny, piękny to jest film.
Jak pisałam wyżej - nie sposób w pełni go docenić, jeśli nie zna się książki bo to fascynujący przykład adaptacji, która jest niezwykle wierna a jednak pomija takie drobiazgi jak fabuła. Widać, że twórcy znają książkę na pamięć i bardzo ją lubią. Różne sceny, których pozornie w pierwowzorze nie ma tak naprawdę zostały twórczo przekształcone i choć zupełnie inne to są łatwo rozpoznawalne, ale wykorzystują książkowe motywy dla podkreślenia antywojennej wymowy filmu. Ot chociażby sam początek: w animacji Sophie zostaje zaczepiona przez żołnierzy i uratowana przez Howla, który potem zabiera ją na spacer w chmurach. W książce Sophie zostaje zaczepiona przez Howla (który tak jak żołnierz w filmie nazywa ją myszką) a spacer w chmurach znajduje się na samym końcu powieści w zupełnie innym kontekście. Scenariusz został skonstruowany równie pieczołowicie co film zanimowany, choć bez znajomości pierwowzoru naprawdę trudno to zauważyć i docenić.
Salvatore Guliano "Sicilia is not Italy"/10
Tytułowy bohater to postać historyczna. Bandyta, który rozpoczął współpracę z sycylijskimi separatystami i działał na rzecz niepodległości wyspy. Nazywa się go czasem sycylijskim Robin Hoodem. Jak łatwo się domyślić, postać kontrowersyjna. Urodził się w roku 1922, zginął w niejasnych okolicznościach w roku 1950. I to właśnie śmierć Guliano jest punktem wyjścia dla filmu Francesco Rossiego "Salvatore Guiliano" z roku 1961, a więc nie tak długo po wydarzeniach.
Film skonstruowany jest bardzo ciekawie: zaczyna się od znalezienia ciała tytułowego bohatera i w ramach śledztwa w sprawie odkrywa jego przeszłość oraz pokazuje proces jego wspólników (a może i zabójców). Mamy sporo retrospekcji, mamy też sceny przesłuchań na sali sądowej.
Jest to produkcja niewątpliwie interesująca zarówno pod względem konstrukcji jak i tematu, ma jednak jedną zasadniczą wadę: to jest film publicystyczny, skierowany do odbiorcy Sycylijskiego a z pewnością dobrze zorientowanego w sprawie, kogoś kto opisywane wydarzenia albo przeżył, albo przynajmniej śledził w gazetach. Dlatego miejscami naprawdę trudno nadążać za wydarzeniami, brakuje kontekstu. Gdybym nie miała bardzo ogólnego pojęcia o czym to będzie i nie oglądała tego z osobą, która była w stanie mi cokolwiek dopowiedzieć, nie wiem, ile bym zrozumiała. Natomiast, jeśli wykona się pewien wysiłek mający na calu zapoznanie się chociaż ogólnie z najważniejszymi punktami działalności Guliano oraz ówczesnej sytuacji politycznej na Sycylii warto ten film obejrzeć.
Czego nie warto robić, to sięgać po film "Sycylijczyk" na podstawie powieści Mario Puzo pod tym samym tytułem. Chciałam się zapoznać i z tą wersją, ale porażający amerykański debilizm tej produkcji sprawił, że wyłączyłam ją po jakichś piętnastu minutach. Nie polecam.
Plany na maj? Dużo klubowych lektur i filmów do obejrzenia, ale mam nadzieję, że uda mi się utrzymać dobre tempo oraz przeczytać coś nie-klubowego ;)


.jpg)
.jpg)



.jpg)




































