Na początku tego roku podjęłam decyzję o kilku wyzwaniach opartych na liczbie 6. Sądzę więc, że powinnam coś o nich napisać po 6 miesiącach roku.
1. C.J. Cherryh - 3/6
- "Faded Sun: Kesrith"
- "Faded Sun: Shon'jir"
- "Faded Sun: Kutath"
- "Serpents Reach"
- "Downbelow Station"
- "Wave Without a Shore"
Ponieważ pierwsze trzy powieści z tej listy stanowią całość, to jestem całkiem zaawansowana w tym akurat wyzwaniu. Na "Serpent's Reach" umówiona jestem na drugą połowę sierpnia, co sprawia, że zupełnie realne jest przeczytanie "Downbelow Station" na jesieni. "Wave Without a Shore" jest jednak mniej prawdopodobne. Tutaj opóźnienie wynika głównie ze strony moje partnera (ale nie mam najmniejszych pretensji, po prostu tak się ułożyło żyćko). Generalnie - jestem zadowolona.
2. Klasyki - 2/6
- "Anna Karenina" Lew Tołstoj
- "Wichrowe wzgórza" Emily Bronte
- "Faraon" Bolesław Prus
- "Egipcjanin Sinuhe" Mika Waltari
- "Ojciec i syn" Karol Bunsch
- "Droga donikąd" Józef Mackiewicz
Wyzwanie klasykowe zaczęło się z grubej rury od Anny Kareniny, która choć szybkoczytająca się to jednak zajęła mi duuużo czasu. Do tego zaraz potem połknęłam "Wichrowe wzgórza", potem jednak inne zobowiązania i lektury odciągnęły mnie od tej listy. Ale powracam! Któraś z egipskich powieści pojedzie ze mną na urlop (jeszcze nie wiem, która), kolejną chciałabym przeczytać w październiku. Być może zmieszczę gdzieś w międzyczasie Bunscha. Jeśli chodzi o Mackiewicza to nie bardzo widzę szanse, ale jeszcze go nie skreślam.
3. Książki ze Styrty Zażenowania
- "Faded Sun"
- "Wave Without a Shore"
- "Guns, Germs and Steel"
- "Zew nocnego ptaka"
- "Dzieci Czasu"
- "Gdy leżę konając"
Tutaj zażenowanie jednak się utrzymuje. Przeczytałam na razie jedną książkę ("Faded Sun"), kuszą mnie okazjonalnie to Faulkner, to Diamond (Cherryh jest czytana wspólnie, więc tutaj nie bardzo mam opcje) ale zawsze coś mnie odciągnie. Rozważam Dimonda na drugą połowę urlopu. Najgorzej ma się sprawa z cegłami od Vespera, trochę czuję presję z ich strony. Te książki oczywiście nie są tak długie, na jakie wyglądają, bo Vesper nie ma szacunku do miejsca na naszych półkach, ale to z kolei oznacza, że mamy do czynienia z dość nieporęcznymi tomiszczami. Realnie przewiduję lekturę raczej na jesień, już po zakończeniu sezonu rowerowego (nawet mimo rozmiarów tych tomiszcz).
4. 15000 stron - 6989/15000
Jestem na górce, nawet jeśli w dwóch miesiącach (lutym i czerwcu) nie udało mi się doczytać do 1000 stron. Jest więc ok, ale nie można osiadać na laurach. Mam nadzieję, że wpadka lutowa już się nie powtórzy, chociaż wtedy odciągał mnie od książek sport i to samo totalnie wydarzy się w lipcu. O czerwiec obwiniam chorobę, bo chociaż i tak czytałam niewiele to w dwa tygodnie najgorszego samopoczucia przeczytałam poniżej 90 stron.
5. 52 książki punkty
Jeśli chodzi o przeczytane książki, to na koniec czerwca było ich 23 sztuki, ale to wlicza komiksy i audiobooki. Bez szału, ale też nie mam zamiaru się biczować. Poczytałam w tym roku trochę cegieł i to doceniam znacznie bardziej niż jakieś ilościowe rekordy, chociaż wolałabym zdecydowanie po prostu więcej czasu dziennie przeznaczać na czytanie.
Punktowo wychodzi za to bardzo obiecująco! Uzbierałam już 32 punkty, głównie za sprawą objętości (książki powyżej 500 stron dostają 2 pkt) oraz własności (wciąż staram się czyścić półki). Swoje dołożyła też książka po rosyjsku. Na minus poszły audiobooki i komiksy. Generalnie jestem zadowolona i kolejny raz uważam, że ta punktacja dość dobrze odzwierciedla moje wrażenia z dotychczasowych lektur.
6. Czytać po rosyjsku
- Се́мьдесят два гра́дуса ни́же нуля́
Może ta lista nie wygląda imponująco, ale jestem z siebie bardzo zadowolona. Poczyniłam wyraźne postępy i nauczyłam się sporo o samej nauce języka. Zdecydowanie dobrze podziałało to, że "Се́мьдесят два гра́дуса ни́же нуля́" były jedyną książką, którą w tym czasie czytałam. Nie było, ze boli, że się nie chce - to się czytało, więc się czytało. To bardzo pomogło moim oczom przyzwyczaić się do cyrylicy. Ponieważ po rosyjsku wciąż czytam dość wolno - ale dużo lepiej, niż kiedy zaczynałam powieść Sanina! - to nie wiem, czy w tym roku jeszcze coś przeczytam po rosyjsku, ale tę część wyzwania zaliczam na duży plus!
Pozostałe
Anime
Jak na razie to obejrzałam "Ruchomy zamek Hauru", ale nie zaliczam go do tego wyzwania, bo chodziło o zapoznanie się z jakąś nową serią a nie odświeżeniem klasyka. Ogółem o tym planie przypomniałam sobie pisząc tego posta, więc sami widzicie, jak się sprawy mają.
Filmy
- Avatar III
- Ruchomy zamek Hauru
- Salvatore Giuliano
Szału nie ma. Moja niemoc filmowa trwa. Z drugiej strony nie widzę sensu w zmuszaniu się do oglądania czegoś. Zobaczymy jak się sprawy potoczą.
Seriale
Nie jestem pewna, czy oglądałam w tym roku cokolwiek, może jakiś jeden odcinek "Z Archiwum X".
Tyle raportu, ale co z podsumowaniem? Chociaż generalnie jestem dość zadowolona z tego roku, to z wyzwaniami idzie już tak sobie. Z wymienionych z tytułu książek przeczytałam 6/18, czyli 1/3 a nie połowę. Oczywiście są też plusy - ilość przeczytanych stron, książka po rosyjsku czy wynik punktowy. Jest nieźle.



Brak komentarzy
Prześlij komentarz