sobota, 3 stycznia 2026

[Rachunek za] Rok 2025 - książki



2025 to był rok tak długi, że bardzo się zdziwiłam, kiedy spojrzałam na listę przeczytanych na Storygraphie. Był to rok odkryć i zachwytów, powrotów, początków i słabych lektur. Działo się i cieszę się, że pisanie tego podsumowania pozwoli mi uzyskać bardziej całościowy ogląd sytuacji. 

Z czego jestem zadowolona? 

Z wielu rzeczy. Przede wszystkim we wrześniu w końcu rozpoczęłam planowane chyba od dekady Wielkie Ponowne Czytanie Unii/Sojuszu, czyli systematyczną lekturę wszystkich książek z cyklu - jest ich obecnie 34 sztuki. Co więcej, znalazłam sobie towarzysza tej podróży i jest naprawdę super tak sobie razem po rozmawiać o Cherryh. Działamy w publicznych Buddy Readach na Storygraphie, więc kto chętny do dołączenia, niech daje znać. Czytamy powoli, tj. robimy sobie odstępy między kolejnymi książkami, żeby nie zmęczyć materiału. Chodzi o zapoznanie się z tematem a nie jakiś maraton, więc potrwa to parę lat. Jak pisałam w poście o planach może w roku 2026 uda się przeczytać aż 6 książek, ale to wersja maksimum. 
Po drugie, czytałam sporo cegieł, mniej czułam presji jeśli chodzi o ilość. Bardzo dobrze zrobiło mi skupienie się na ilości przeczytanych stron a nie książek. Oczywiście, książka książce nierówna, tak samo jak strona stronie, rzecz w tym jednak, że mi takie proste statystyczne/ilościowe wyzwania generalnie pomagają. A tu przycisnę jeszcze, a tu po coś sięgnę, dziś jeszcze poczytam, a film obejrzę jutro. Najbardziej pozytywnie oceniam cel czytania co najmniej 1000 stron miesięcznie. To nie jest bardzo dużo, to nie kumuluje się nawet w docelowe 15k, które ustawiłam sobie zbiorczo, a jest to ładna okrągła liczba, do której można dążyć. Jest to około 3 książek miesięcznie więc też bez wielkiej spiny (co nie zmienia faktu, że mi się nie udało w każdym miesiącu 2025 roku, ale o tym będzie poniżej). 

Z czego jestem niezadowolona? 

Doboru książek na klubie czytelniczym PIWu. To był naprawdę słaby rok. Sam klub jest super, ekipa na nim jest rewelacyjna, spotkania generalnie są satysfakcjonujące. Niestety tak jak w roku 2024 przeczytałam na ten klub najlepszą książkę roku, odkrywał nowych autorów i nawet książka zła była tak zła, że przeszła do historii tego bloga, tak ten rok był bardzo marny. Jeszcze pierwszy semestr nie był aż taki zły, natomiast to, co się działo po wakacjach to jakaś masakra.
Łącznie na klub PIW przeczytałam 10 książek:

„Taipi” Herman Melville - zdecydowanie najlepsza, Melville świetny jak zawsze. Do tego, to bardzo przystepna lektura, więc dobra na początek znajomości z tym autorem. 
„Wojna” Ferinand Celine - nie był to mój faworyt z wielu względów, najniżej oceniona książka 2025 roku, ale tak naprawdę to jest wielka literatura w porównaniu z tym, co mnie czekało potem...
„Pan Prezydent” Miguel Angel Asturias - chlubny wyjątek. Nie do końca moje klimaty, ale to była ciekawa i dobra książka. 
„Wyspa snów” Heikki Kännö - miejscami była naprawdę fajna, miejscami niekoniecznie. 
„Sztuka czytania i pisania w Babilonie” Dominique Charpin - nie czytało się tego jakoś źle, ale chłopina napisał polemiczną książkę i ja nie wiem, z czym on dokładnie polemizuje. 
„Kola Zębate” Ryunsuke Akutagawa - nierówny, nie za dobrze złożony zbiór opowiadań. Niektóre całkiem niezłe.  
„Dzicy detektywi” Robarto Bolano - UGH, ależ to był szajs, w dodatku długi. Zaczyna się całkiem zabawnie i byłam pozytywnie nastawiona, niestety szybko popadamy w chaotyczny zlepek dowolnie wybranych bredni. Mam też pewne wątpliwości co do jakości tłumaczenia, chociaż może w oryginale te poszczególne głosy też się od siebie nie różnią. Są tu naprawdę fajne fragmenty, ale nie składają się w sensowną całość, a sama powieść jest potwornie długa i potwornie męcząca. 
„Kobieta z wydm” Kobo Abe - niby się zaczyna nieco horrorowato, ale idzie ostatecznie w stronę bardzo oczywistego zakończenia i moim zdaniem nie jest zbyt przekonująca. Plus jest obrzydliwie naturalistyczna.  
„Dzieci jesionu, dzieci wiązu” Neil Price - Książka, która może byłaby nienajgorsza, gdyby nie dziwaczna decyzja o wycięciu z niej wszystkich nazwisk i przypisów. Sprawie nie pomógł też tłumacz, który w dupie był i gówno widział oraz nie umie posłużyć się nawet tak wyrafinowanym narzędziem translatorskim jak google i wikipedia, że o skonsultowaniu się z dowolną grupką dziewiarek na facebooku nie wspomnę. 
„O bestiach i ptakach” Pilar Adón - jak chcecie się przekonać, jak zła jest współczesna literatura piękna, to zapraszam do ogródka pani Adón. Jest to tekst pozbawiony treści, klimatu i sensu.

Kiedy tak sobie podsumowałam je wszystkie razem, to muszę stwierdzić, że cały rok nie był aż taki zły. Powieści z pierwszego semestru to nie jest może do końca moja bajka, ale ja siedzę w tym klubie właśnie po to, żeby wychodzić ze strefy komfortu i czytać rzeczy, których normalnie bym nie przeczytała. "Taipi" zresztą jest świetne, "Pan Prezydent" interesujący - jak nie lubię ibero-literatury, tak tutaj jestem w stanie docenić, "Wyspa snów" też była dość ciekawa a miejscami przekomiczna (lubię fińskie poczucie humoru). Charpin głównie polemizuje, ale i tak można się tego i owego dowiedzieć. Akutagawa też miał lepsze fragmenty no i jest to dla Japończyków dość ważny autor, więc warto było się z nim zapoznać. "Wojna" to wulgarne gówno, w dodatku skompilowane z notatek autora lata po jego śmierci i poprawione przez wydawców, ale jest to książka, która próbuje powiedzieć coś ważnego i myślę, że jej się to udaje. Natomiast Bolano i spółka to jakaś masakra. Zarówno on, jak i Adón to pierdzielenie bez ładu i składu, w przypadku "Dziki detektywów" to jeszcze potwornie grube. Kobieta z wydm jest ostatecznie dość banalna (choć może to anachroniczne stwierdzenie), "Dzieci jesionu..." nie mają ani przypisów ani nawet nazwisk
Mam szczerą nadzieję, że w tym roku uda nam się wybrać lepsze książki, chociaż PIW nie ułatwia. Nie bez znaczenia pozostaje też to, że jak to zwykle bywa w klubach, ci, którzy głosują, wcale nie przychodzą na spotkania. 
 

Garść statystyk

Pora na cyferki. W 2025 roku przeczytałam 37 książek, łącznie 14036* stron, oraz przesłuchałam 5 audiobooków. Zaledwie 2 książki pochodziły z legimi, co myślę dobitnie pokazuje w jakim stanie jest ta platforma. Żegnamy się. Wśród przeczytanych książek było 21 ebooków, a więc stanowiły on 56%. 31 książek było po polsku (w tym 8 nie było tłumaczeniami), 11 sztuk było po angielsku. 15 książek ściągnęłam z własnej półki

*jest tu drobna rozbieżność względem Storygrapha, ale w tym momencie nie jestem w stanie stwierdzić, skąd się wzięła, możliwe, że ze zmieniania wydań, żeby się zgadzały pozostałe dane.


Najwięcej przeczytałam w czerwcu - 1657 stron, najmniej w grudniu - 804. Grudzień był to też jeden z trzech miesięcy - obok maja i sierpnia - kiedy nie dobiłam do wyznaczonego 1000 stron. Przy czym w sierpniu przeczytałam sporo tekstów, które nie zostały nigdzie opublikowane, więc tam spokojnie ponad 1000 stron jednak było. W maju czytałam po rosyjsku, to niestety idzie mi powoli i tyle. Grudzień natomiast to była jakaś kulminacja, przez dobre dwa tygodnie męczył mnie ból głowy i ogólne osłabienie, powrót do domu i padnięcie do wyra to był maks moich możliwości. 





Ciekawie wypada porównanie z rokiem ubiegłym. Łącznie przeczytałam 1000 stron więcej i jest to efekt systematycznej pacy. Mniej było miesięcy słabych, chociaż mnij też wybitnych. Systematyczność kluczem do sukcesu :) 


Czas sądu

Najlepsza książka 

Nominowani: 

  • Taipi
  • Przybysz 
  • Królewski smok
  • Ostre cięcia
  • Jak nakarmić dyktatora?
  • Hunter of Worlds
  • To-morrow

Przyznam, że trudno było mi nawet wybrać nominowanych do tej kategorii. To nie do końca tak, że nie przeczytałam dobrych książek, bardziej że poziom był dość wyrównany, że najwybitniejsze tytuły mocno się od siebie różniły. Taipi to świetna rzecz i źle bym się czuła pomijając ją, skoro nominuję tytuły obiektywnie słabsze. Przybysz to Przybysz, scena na balkonie łapie mnie za każdym razem, ten świat, w którym czuję się jak w domu, to wszystko tworzy powieść wybitną. Królewski smok to chyba pierwsza (jeśli pominiemy "Gwiazdę Wenus/Gwiazdę Lucyfer") powieść fantasy, w której średniowiecze jest średniowieczem. Jak nakarmić dyktatora? niesamowicie solidny i pełen informacji reportaż. Ostre cięcia to świetny zbiór świetnych opowiadań, szczególnie te nawiązujące do pierwszej trylogii robią wrażenie. Jeśli jednak nie oni, to na placu boju zostaje dwoje zawodników. Hunter of Worlds, mimo że jest to książka nieudana to jednocześnie ma w sobie jakiś geniusz nieoszlifowanego diamentu. Prawdopodobnie zdobyłaby statuetkę (właściwie to jaką statuetkę, muszę to ogarnąć na przyszły rok...), gdyby nie to, że wszedł na scenę cały na czarno Joseph Conrad z "To-morrow".  Tekst krótki a bardzo poruszający. 

Najgorsza książka (Nicpan 2025)

Nominowani: 

  • Czekanie na smoka
  • Wojna 
  • Dzicy Detektywi
  • Kobieta z wydm
  • O bestiach i ptakach. 

Tutaj też niestety klęska urodzaju, chociaż nic tak spektakularnego, jak Nicpan mi się nie przydarzyło, alleluja. Niestety, na pięciu nominowanych, aż cztery książki czytałam na klub PIWu. Wybór nie jest prosty. Czekanie na smoka ma świetne 3 rozdziały, żeby potem stracić wszelki sens. To jest chyba jakiś fanserwis do "Ryszarda III", ale nie wiem, nawet tego trudno się było domyślić. Wojna to patusiarska opowieść o patusach, w dodatku skompilowana z notatek, przerobiona i w tłumaczeniu (gdzie ponoć cała sztuka jest w mieszaniu rejestrów języka francuskiego i jakichś jeszcze bardziej gramatycznych zawiłościach). Ponadto autor ewidentnie ma coś do powiedzenia. Kobieta z wydm mnie nie zachwyciła. Jest nudna, naturalistycznie obrzydliwa i przewidywalna. Mimo wszystko nie jest to jednak najgorsza rzecz na świecie. Po odsianiu amatorów, pora na profesjonalistów, czyli pisarzy hiszpańskojęzycznych (żeby nie było, Asturias mi się podobał): O bestiach i ptakach to książka, której największą zaletą jest to, że jest krótka, no i ma ładną okładkę. Wydaje mi się, że autorka osiągnęła to, co chciała: stworzyła opowieść o rozpadającej się psychice, bierności i bezsilności wobec świata. Rzecz w tym, że gówno mnie to obchodziło. Dzicy detektywi mają lepsze fragmenty (czego nie można powiedzieć o "O bestiach..."), ale większość tego tekstu - szczególnie im dalej w las - to chaotyczne pierdolenie nie na temat. Niektóre epizody są naprawdę fajne (początek, wątek Skóry Boskiej), jednak większość nosi znamiona "płacą mi od słowa". Co najmniej połowę, jak nie dwie trzecie tej powieści można by spokojnie wywalić. I właśnie ze względu na objętość - a co za tym idzie długość mąk na jakie mnie skazała ta lektura - to właśnie Bolano zostaje laureatem niezwykle prestiżowej nagrody Nicpana 2025. Gratuluję. 

Odkrycie

Nominowani: 

  • Kate Elliott
  • Witold Szabłowski
Dwoje nominowanych i dwie nagrody, nie będę wybierała, bo zarówno Elliot jak i Szabłowski mnie zachwycili. Poznałam ich też w dwa bardzo odienne sposoby. Elliott polecono w grupie na FB, do której należę jako autorkę, u której średniowiecze jest średniowieczem - i to prawda! Worldbuilding w "Koronie gwiazd" jest rewelacyjny. Szabłowskiego odpaliłam dla beki spodziewając się bardzo złej książki z kategorii "Kochanki cezarów robią pierogi w Auschwitz", a dostałam bardzo solidny, bardzo interesujący reportaż. Elliot miała tendencję spadkową (kolejne tomy "Korony gwiazd" są zbyt długie) za to Szabłowkiego znam tylko z jednego audiobooka. Niemniej z obojgiem jeszcze będę się spotykała. 

Rozczarowanie

Nominowani: 

  • Przypowieść o siewcy 
Staram się podchodzić do książek z czystą głową, więc rozczarowania spotykają mnie rzadko. Pani Butler niestety jednak mocno sobie nagrabiła rewelacyjnym opowiadaniem "Blood Child". A tymczasem "Przypowieść o siewcy" nie jest jakaś specjalnie dobra nawet bez bagażu oczekiwań. 
 

Zaskoczenie 

Nominowani: 

  • Jak nakarmić dyktatora?
  • Hunter of Worlds
"Hunter of Worlds" zrobił na mnie duże wrażenie, bo to wspaniały miks rewelacyjnych pomysłów i nie do końca działającego wykonania i to właśnie ta niedoskonałość i chropawość tak mnie zaskoczyła. Mimo wszystko jednak to Cherryh, spodziewałam się po niej czegoś dobrego a że dostałam coś lepszego i gorszego jednocześnie to było ciekawe doświadczenie. Nie może się jednak równać z tym, że książka, po której spodziewałam się chłamu okazała się jedną z najlepszych z jakimi miałam do czynienia w tym roku. Nic mnie od dawna nie zaskoczyło tak bardzo jak Jak nakarmić dyktatora?

Najgorzej wydana (Brukselka w czekoladzie)

Nominowani: 

  • Czekanie na smoka
  • Początki Stalowego szczura 
Nominuję "Czekanie..." nieco zaocznie, ponieważ wydaje mi się, że jest w tej bezbożnej serii złożonej bezszeryfem. Natomiast ja to czytałam w ebooku, bo ebook jest. Nie ma za to ebooka "Początków Stalowego Szczura" co skazało mnie na targanie tomiszcza wielkości solidnej cegły, chociaż w środku są 3 krótkie powieści przygodowe. Stare wydania (te najstarsze) były idealną formą dla tego typu literatury. Vesper, ogarnij dupę i zacznij wydawać te książki ze świadomością, jaką mają objętość i że my mamy zamiar to czytać. 

Powrót

Nominowani: 

  • Harry Harrison
  • C.J. Cherryh 
  • Jacek Dukaj
Królowa jest tylko jedna. Po kilku latach wróciłam do czytania Dukaja - pretekstem było nowe wydanie "Katedry", takie na wypasie. Wydanie piękne, opowiadanie chyba mi się bardziej podobała teraz niż poprzednio, ale tak naprawdę to nie rozumiem fenomenu tego tekstu (a filmu to już w ogóle). Marzy mi się takie wypasione wydanie "Innych pieśni", ale wiadomo, marzenie ściętej głowy. Lubię Harrisona i cieszy mnie, że po latach Stalowy Szczur bawi mnie tak samo jak kiedyś, niemniej to nie jest ten poziom, zarówno literacki jak i mojego uwielbienia, jak w przypadku C.J. Cherryh. Wzięłam się za re-read Przybysza, wzięłam się za Unię/Sojusz i przypomniałam sobie zarówno dlaczego tak kocham tę autorkę jak i że mam jeszcze wiele do odkrycia. 

Wydarzenie/doświadczenie 

  • Re-read Unii/Sojuszu
  • Targi książki w Poznaniu
  • Klub PIW
Kontynuowałam uczestnictwo w klubie PIWu. Jak pisałam powyżej - ludzie świetni, tylko książki kurwy. Niemniej zamierzam dalej się w to bawić, bo fajna sprawa taki stacjonarny klub. Liczę tylko że nowa selekcja będzie lepsza niż tegoroczna. Targi Książki w Poznaniu to już od dawna stały punkt programu. A wręcz jest to cały mocno wypchany atrakcjami dzień - od rana targi, potem wizyta u Gruzina po coś do zjedzenia i biegiem na mecz (w tv, Turniej Sześciu Narodów). Nakupiłam książek, dostałam autograf, chyba przeczytałam jedną książkę z tych kupionych no i tego... było miło. Więcej o tym w rachunku za marzec 2025. Natomiast oba te fakty bledną w obliczu rozpoczęcia projektu, do którego latami się zbierałam i który kilka lat potrwa: wreszcie zabrałam się za czytanie całego cyklu Unii/Sojuszu w kolejności wydawania. Najbardziej mnie cieszy, że znalazłam sobie wariata, który robi to ze mną. Na razie za nami 2 książki, ponad 30 przed nami. 

Najlepsze opowiadanie 

Nominowani: 

  • To-morrow
  • Broooksmith 
"To-morrow" zgarnęło najlepszą ksiazkę roku a jednak przegrywa z "Brooksmithem" Henry'ego Jamesa. Co to było za opowiadanie, głowa mała. Nie jest to najlepsze opowiadanie, jakie w życiu przeczytałam (tu wygrywa jednak Szukszyn i jego "Ochota żyć", w ogóle opowiadania Szukszyna są wspaniałe), ale zdecydowanie w pierwszej trójce. 

Najbrzydsza okładka 

Nominowani: 

  • Królewski smok


Chociaż kolejne tomy "Korony gwiazd" też są paskudne, nic nie może się równać z tym retro gównem. To jedna z tych ilustracji, które im dłużej na nie patrzysz, tym więcej debilizmu przed tobą odkrywają. Penie to wiecie, ale dodam dla jasności, że w tej książce nie ma żadnych smoków, gołych bab ani nawet (S)He-mena. Niestety nie mam lepszej jakości obrazka. 


Najładniejsza okładka 

Nominowani: 

  • Lucky Day
  • Brothers of Earth
  • O bestiach i ptakach 
  • Słońce dziesięciu linii
  • Przypowieść o siewcy

Czy sięgnęłabym z takim entuzjazmem (to prawdopodobnie pierwsza od prawie dwudziestu lat książka, którą przeczytałam od razu po wyjęciu z paczkomatu) po nową powieść Chucka Tingle, gdyby nie ta okładka? Zapewne nie, chociaż opis brzmiał interesująco a sam Chuck, no to Chuck. Okładki "Bestii" i "Słońca" są bardzo estetyczne, "Przypowieść" to ładna, mocna grafika (chociaż nie bardzo ma się do treści), ale żadna z nich nie może się równać z tą wspaniałą retro-okładką "Brothers of Earth". Czy wiedzieliście kiedyś coś, co bardziej wrzeszczałoby "lata 70." a nie było brązowe? Nacieszcie oczy:



Tl;dr 



Pełna lista winowajców

  1. „Taipi” Herman Melville
  2. „Czekanie na smoka” John M. Ford
  3. „50 short stories” 
  4. „Diaspora” Greg Egan
  5. „Invitations” C.J. Cherryh
  6. „Deliberations” C.J. Cherryh
  7. „Wojna” Ferinand Celine
  8. „Foreigner” C.J. Cherryh
  9. „Invader” C.J. Cherryh
  10. „Czerwona Kraina” Joe Abercrombie
  11. „Pan Prezydent” Miguel Angel Asturias
  12. „Wyspa snów” Heikki Kännö
  13. „Inheritor” C.J. Cherryh
  14. „Przypowieść o siewcy” Octavia Butler
  15. „Astronomia i księgi” Piotr Pokora
  16. „Głębia oceanu” Susan Casey
  17. „Umierając, żyjemy” Robert Silverberg
  18. „Taki dobry chłopak” Hanna Dobrowolska 
  19. „Katedra” Jacek Dukaj
  20. „Sztuka czytania i pisania w Babilonie” Dominique Charpin
  21. „Precursor” C.J. Cherryh
  22. „La Bestia” Przemysław Piotrowski
  23. „Defender” C.J. Cherryh
  24. „Krolewski smok” Kate Elliott
  25. „Kola Zębate” Ryunsuke Akutagawa
  26. „Glupie zwierzeta Polski i jak je znaleźć” Marek Maruszczak
  27. „Książę psów” Kate Elliott
  28. „Głaz gorejący” Kate Elliott
  29. „Dzicy detektywi” Robarto Bolano
  30. „Brothers of Earth” C.J. Cherryh
  31. „Nie oświadczam się” Wiesław Łuka
  32. „Dziecko Płomienia” Kate Elliott
  33. „Lucky Day” Chuck Tingle
  34. „Kobieta z wydm” Kobo Abe
  35. „Dzieci jesionu, dzieci wiązu” Neil Price
  36. „Ostre ciecia” Joe Abercrombie
  37. „Słońce dziesięciu linii” Zofia Romanowiczowa
  38. „Jak nakarmic dyktatora” Witold Szabłowski
  39. „O bestiach i ptakach” Pilar Adon
  40. „Narodziny Stalowego Szczura” Harry Harrison
  41. „Hunter of Worlds” C.J. Cherryh
  42. „To-morrow” Joseph Conrad
  43. „Stalowy Szczur idzie w kamasze” Harry Harrison

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia